Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

x
Galeria

Michał Merczyński, dyrektor Nostalgia Festival Poznań, w „Gazecie Wyborczej”, opowiedział Kajetanowi Kurkiewiczowi o historii utworu:

– Historia tego utworu jest bardzo ciekawa, także w kontekście Poznania. – W 1998 r. Towarzystwo im. H. Wieniawskiego, którego Michał Merczyński był wtedy dyrektorem, wygrało przetarg na program kulturalny polskiego pawilonu na targach EXPO 2000 w Hanowerze. Już wcześniej kancelaria premiera Buzka skontaktowała się z prof. Góreckim, by na potrzeby wystawy skomponował oratorium o św. Wojciechu. – Zadzwoniłem do profesora. Przez 40 minut krzyczał na mnie, że po tym jak kancelaria złożyła zamówienie, nikt więcej się z nim nie kontaktował. Zapewniłem, że to my będziemy ten program realizować i dalej chcemy współpracować. W końcu po pół roku odpowiedział, że zamówienie przyjmuje, ale zrobi kantatę, nie oratorium. Teraz to tzw. „mały Wojciech” – wspomina Merczyński. „Mały Wojciech” zgodnie z planem miał prapremierę w Hanowerze.

Ale sprawa rozbudowanego oratorium o czeskim biskupie nie przepadała. – Uniesieni tą dobrą współpracą z profesorem, wróciliśmy do tematu „dużego Wojciecha” przy okazji obchodów 750-lecia lokacji Poznania, które wypadało na 2003 r. – opowiada Merczyński. Górecki zamówienie przyjął, ale ostatecznie rok przed obchodami odmówił. – Tłumaczył to względami zdrowotnymi – mówi dyrektor Nostalgii.

Historia „dużego Wojciecha” tylko pozornie została wtedy zamknięta. Skończone oratorium o św. Wojciechu „Sanctus Adalbertus”, już po śmierci kompozytora, odnalazł jego syn. Okazało się, że dzieło było gotowe już w 1997 roku!

Cały artykuł dostępny jest na poznan.wyborcza.pl.