Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

x
fot. Jagoda Waśko
Galeriafot. Jagoda Waśko

W czasie pierwszego dnia festiwalu Nostalgia fascynująca była możliwość śledzenia emocji pojawiających się na twarzy Henryka Mikołaja Góreckiego w kolejnych częściach prezentowanej Symfonii pieśni żałosnych, które stanowiły obraz współmierny względem słyszanej muzyki. Uzupełnienie ekspresji zawartej w III Symfonii stanowiły wypowiedzi wykonawców, kompozytorów, rodziny i przyjaciół w filmie Please find. Ukazany został w nich inny portret Góreckiego – kompozytora-humanisty, Polaka zakorzenionego w tradycji, ale i zwyczajnego człowieka.

[Piotr Krajewski]

Żadna to nowość, że muzykolodzy badają twórczość kompozytora w kontekście jego biografii. Co stanie się jednak, kiedy na artystę spojrzymy przez pryzmat jego jednego dzieła? III Symfonia Henryka Mikołaja Góreckiego stanowi fascynujący przykład tego, jak wielkie piętno może odcisnąć pojedynczy utwór na życiu twórcy i zaważyć na rozumieniu (a może braku zrozumienia?) całego jego dorobku. Dwa zaprezentowane dokumenty – Please find oraz towarzyszący wykonaniu symfonii komentarz autora – zderzyły pewien mit z rzeczywistością. Z jednej strony usłyszeliśmy nieco górnolotne sformułowania wykonawców i krytyków, które padają w kontekście tego pojedynczego dzieła, tworząc wokół Góreckiego aurę duchowości, czy wręcz boskiego natchnienia. Z drugiej, zobaczyliśmy postać samego kompozytora o osobowości równie barwnej jak jego twórczość – zarówno zdecydowanego jak i niepewnego siebie, czerpiącego radość z natury i nie zawsze dotrzymującego terminów, dla którego sacrum było wewnętrzną potrzebą zachwytu nad światem. Zdecydowanie bliżej mi do tego „drugiego” Góreckiego.

[Ewa Chorościan]

Idealnie przemyślane dzieła oraz panujący porządek w pracowni to szczególne cechy kompozytora-mistrza Henryka Mikołaja Góreckiego. Człowiek z pasją i ogromnym zaangażowaniem w polskie życie kulturalne, szukał własnego języka muzycznego, a eksperymentując, stworzył dzieła potężne, odgrywające ważną rolę w społeczeństwie jak i w Jego życiu osobistym. Komponował obok wielkich osobistości takich jak Penderecki czy Lutosławski. Górecki uznawany jest przede wszystkim za pasjonata kompozycji, wspaniałego wykładowcę, dobrego ojca i męża, a przede wszystkim człowieka otwartego na nowe wyzwania oraz pracę z żywą materią dźwiękową.

[Ada Krzyczkowska]

Górecki przez większość swojego życia nieustannie walczył – o prawo do nauki, o swoją pasję, zdrowie, niezależność i swobodę artystyczną. Kiedy jednak po latach przyszedł wielki komercyjny sukces, kompozytor nie mógł odnaleźć się do końca w nowej rzeczywistości. Nie był już w stanie dłużej zapanować nad losem III Symfonii, a także nad tym, w jaki sposób odbierano go jako człowieka i kompozytora. „Robią z nią, co chcą” – w tych słowach Góreckiego słychać było nieopisaną bezsilność, niemoc człowieka, który wie, że kolejnej bitwy już nie wygra.

[Iwona Granacka]

Film Please Find: Henryk Mikołaj Górecki zaliczam do tych - wprost klasycznych - przykładów dobrze rokujących produkcji, których potencjał został niemal w całości zaprzepaszczony przez przyjętą powszechnie (nie tylko w Polsce), w filmach o tematyce muzycznej sensu largo, konwencję. Mam tutaj głównie na myśli zabranie około 2/3 (!) filmu na pozbawione treści, ogólnikowe i podane w niestrawnie patetycznym stylu gloryfikujące kompozytora bon moty, które wraz z upływem czasu powodują zmęczenie (wszak do obrazu bohatera ten powtarzany niczym mantra pusty splendor nie wprowadza niczego nowego) i irytację, bo w krótkich fragmentach, kiedy do głosu dochodzą członkowie rodziny Góreckiego lub jego bliscy współpracownicy, jawi się on jako postać wielobarwna; niekiedy ostra, apodyktyczna i zdecydowana, a czasem przeciwnie - zabawna, zdystansowana i pełna pewnej ujmującej bezpośredniości, co potwierdzają momenty gdy sam dochodzi do głosu: Giewonta filmuj nie mnie! Patrz jaki piękny... [rzucone w kierunku kamerzysty] choć piszę to wszystko ze sporą dozą niepewności, bo w gruncie rzeczy dowiedziałem się niewiele.

[Maciej Geming]

W pierwszym dniu festiwalu Nostalgia zaprezentowane zostały dwa filmy poświęcone życiu i twórczości Henryka Mikołaja Góreckiego. Pierwszy z nich stanowił rejestrację wyjątkowego koncertu, jaki odbył się w Zakopanem w 2003 roku – wykonania III Symfonii Pieśni żałosnych przez Narodową Orkiestrę Polskiego Radia pod batutą samego kompozytora. Z zaprezentowanej wersji DVD koncertu w pamięci pozostał nie tylko emocjonalny przekaz samego utworu i jego wykonania, ale również sugestywne zachowanie sopranistki, Zofii Kilanowicz, u której pod koniec trzeciej części symfonii dało się zauważyć cieknące po policzkach łzy. Drugi film to próba syntetycznego ujęcia sylwetki Henryka Mikołaja Góreckiego, utrwalonej głównie we wspomnieniach jego rodziny i przyjaciół, a także polskich i zagranicznych twórców, dyrygentów czy muzykologów, którzy mieli okazję zetknąć się podczas swojej kariery zawodowej z tym wybitnym kompozytorem i jego twórczością. Z filmu Please find: Henryk Mikołaj Górecki w reżyserii Violetty Rotter-Kozery wyłania się obraz człowieka i artysty zdeterminowanego, w pełni oddanego pracy twórczej, momentami bezkompromisowego perfekcjonisty, któremu nie można jednak odmówić bezpretensjonalności i dużego poczucia humoru.

[Katarzyna Jaśkowiak]

Tegoroczna edycja poznańskiego festiwalu Nostalgia otwiera przed nami rozdziały z życia oraz dorobku twórczego nieobecnego już, współczesnego kompozytora Henryka Mikołaja Góreckiego. Organizatorzy przygotowali wieczorne projekcje filmów, które rzadko można obejrzeć w telewizji czy Internecie. W przyjemnej atmosferze, z kubkiem gorącej kawy, zaserwowali nam koncert: Symfonii pieśni żałosnych zarejestrowany z 14 grudnia 2003 roku oraz film Please Find – Henryk Mikołaj Górecki w reżyserii Violetty Rotter-Kozery. Łzy na policzkach widzów, ale też częste wybuchy śmiechów świadczyły o emocjonalnym zbliżeniu się do jednego z największych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych polskich kompozytorów współczesnych.

[Monika Winnicka]